Sprawa Jachowicza. Muzeum na tropie fake newsów:)

W czwartek, 21 marca, w Muzeum Mazowieckim w Płocku odbyły się „Spotkania z historią”, kolejna odsłona muzealnego cyklu poświęconego badaniu naszej przeszłości. Tym razem „Spotkania” dedykowane były Stanisławowi Jachowiczowi, słynnemu autorowi bajek i powiastek dla dzieci, spod pióra którego wyszły m.in. wciąż nam znane i bliskie wierszyki o kotku, który był chory i leżał w łóżeczku oraz o Zosi, która nie zaszyła na czas dziurki w swej sukni.

Jachowicz nie był związany z Płockiem bezpośrednio, mieszkał i pracował w Warszawie, tak się jednak złożyło, że dokładnie 200 lat temu wydał w naszym mieście swój pierwszy zbiór wierszy z morałem dla dzieci. Stało się tak z powodu koneksji rodzinnych, Jachowicz pojął za żonę Salomeę pochodzącą z okolic Płocka, poznał więc zapewne płockie towarzystwo literatów, a co za tym idzie płockiego drukarza, Karola Kuliga. Dlatego właśnie tu ukazało się pierwsze wydanie „Bajek i powieści” – książki, która rozsławiła imię Jachowicza. I dlatego też przez Płock przebiega aleja nazwana na jego cześć.

O postaci twórcy polskiej bajki literackiej dla dzieci, innowacyjnego pedagoga, wydawcy, dziennikarza i filantropa poświęcającego swój trud dla dobra sierot – czyli właśnie o Stanisławie Jachowiczu – opowiadał w muzeum dr Marcin Lutomierski, filolog polski z UMK w Toruniu. Wykład był bardzo zajmujący, pełen ciekawych faktów, ba, znalazło się nawet trochę czasu na czytanie wierszy o Tadeuszku, który więził w łoju muszki i Salusi, która pogniewała się na własną mamę. Przed wykładem Michał Sobociński z Działu Historii MMP opowiadał zaś o płockiej alei Jachowicza, która mogła nosić także imiona Kazimierza Wielkiego lub Legionów.

Część spotkania poświęcona była też bardzo krzywdzącemu fake newsowi, który od lat psuje Jachowiczowi reputację. Owszem, autor wierszy dla dzieci moralizował i nakazywał zawsze słuchać rodziców. Nie ma jednak nic wspólnego – jak zapewniał dr Lutomierski – z przypisywanym mu powszechnie makabrycznym wierszykiem o Juleczku, który ssał paluszki i któremu krawiec za karę te paluszki… obciął. Kojarzycie? „Płacze Julek, żal niebodze/A paluszki na podłodze”. Jachowicz, wbrew obiegowej opinii, nie napisał tego wiersza, ba, nawet go nie tłumaczył i nie umieścił go w żadnym ze swych zbiorów. Makabreska o Julku pochodzi z niemieckiego zbioru „Złota różdżka” i nigdy nie miała nic wspólnego z poczciwym panem Stanisławem.

Udostępnij: