Bruno Schulz


TYP
wystawa
DATA
od 4 października do 2 listopada
GODZINA

Bruno Schulz artysta nienazwany

Zobacz szczegóły

SZCZEGÓŁY WYDARZENIA


Tryptyk Bruno Schulz – artysta nienazwany to wystawa Jerzego Kaliny W niebo stąpanie w synagodze i dwie w kamienicy przy Tumskiej: Jerzego Kaliny W stronę Schulza i Bogusława Deptuły Goya/ Schulz. Demony wyobraźni. Ekspozycje powstały z inicjatywy fundacji Republika Marzeń, która obsadziła personalnie role twórców wystaw i dokonała wyboru prezentowanych obiektów. Muzeum udostępniło przestrzenie wystawowe oraz zapewniło udział rzemieślników (pracowników kadry technicznej muzeum) do realizacji przedsięwzięcia i koordynację wszystkich czynności organizacyjnych, przede wszystkim logistycznych.

Fundacja Republika Marzeń od 2005 roku realizuje działania artystyczne i wydarzenia kulturalne w cyklu W Stronę Schulza, prezentując w różnych miejscowościach i galeriach miejskich i muzealnych wystawy współczesnych artystów najróżniejszych dyscyplin – tradycyjnych plastycznych (malarstwo, rysunek, grafika, rzeźba itp.), instalacji i spektakli, również filmu i scenografii, muzyki i literatury, organizując wykłady i spotkania –Łódź, Lublin, Kraków, Kielce, Rzeszów, Szczecin, Poznań i in., również Lwów, Odessa, Praga, Tel-Aviv. Do takiego przedsięwzięcia fundacja zaprasza innego artystę, który robi ekspozycję – u nas jest Jerzy Kalina –i ustawia też zmienny asortyment prac, który z czasem wzbogaca się o dzieła nowych autorów. W przypadku płockiej realizacji tym wiankiem, który otacza główną wystawę, jest instalacja Jerzego Kaliny w synagodze i dzieła Schulza i Goi na piętrze w kamienicy. A cały bukiet zgromadzony na zbiorowej ekspozycji to rodzaj dialogu współczesnych artystów z Schulzem: przede wszystkim w centrum ekspozycji na patio instalacja właśnie Jerzego Kaliny z rzeźbą żydowskiego chłopca z getta, stojącego wśród góry ziemniaków, jakiewytrząśnięto mu spod pazuchy, dalej rysunki Topora, projekty Kantora i szkice Starowieyskiego, obrazy Dwurnika i Bereźnickiego, prace ojca i syna Horowitzów, grafiki Andrzeja Kaliny i Włodarskich,płyty gipsowe Dumały z płytami gipsowymi – „kadrami” – do filmu Kafka, prace na papierze Dudzińskiego, Maśluszczaka, Kapusty, Szajny, Eidrigevičiusa i in. Konteksty literacki i plastyczny, narodowy i tych czasów, w jakich żył Bruno Schulz i zakończył życie, są czynnikami, które wywołały u artystów sprzyjające inspiracje – ich efektem są prezentowane utwory, w których autorzy zamierzali zachować atmosferę twórczości Schulza i pamięć o jego osobie i dziele.

Kim jest pierwszy bohater naszej wystawy. Bruno Schulz był skromnym nauczycielem rysunków i prac ręcznych w gimnazjum i liceum w Drohobyczu. Urodził się jeszcze w końcu 19. wieku w wyemancypowanej rodzinie żydowskiej, w której mówiło się po polsku. Próbował edukacji na poziomie wyższym, ale dwukrotnie kończył ją na samym początku: architekturę w Politechnice Lwowskiej i malarstwo w wiedeńskiej ASP. Dlatego kształcił się sam – cały czas w rodzinnym Drohobyczu –w zakresie rysunku, dużo czytał.Malował i rysował na potrzeby rodziny i przyjaciół. Na początku l. 20. stworzył cykl grafik Xięga bałwochwalcza metodą cliché-verre, polegającą na rysowaniu na pokrytej warstwą czarnej żelatyny powierzchni szklanej i naświetlaniu przez nią papieru światłoczułego. Nie wiadomo dzisiaj, ile tek powstało i ile i jakich kartonów zawierało się w komplecie, różne teki mieściły różne zestawy, czasem z różnymi tytułami tych samych grafik, niekiedy grafiki funkcjonowały autonomicznie. Prezentowane na wystawie grafiki pochodzą z teki, która liczyła 19 prac.

W końcu lat 20. zaczął pisać, ale rysować nigdy nie przestał. Debiut książkowy miał w 1933 roku, ukazał się zbiór opowieści Sklepy cynamonowe, który przyjęto różnie, jedni chwalili, inni wręcz przeciwnie. Z dnia na dzień prowincjonalny nauczyciel stał się osobą publiczną: przyjacielem Witkacego, Gombrowicza, Truchanowskiego, Nałkowskiej i całego ówczesnego parnasu literackiego. W 1937 roku wydano drugą książkę Schulza –Sanatorium pod Klepsydrą. Zapowiadał jeszcze pisarz Mesjasza, ale ostatecznie książka nie ukazała się, nie zachowały się też jej materiały autorskie, może zaginęły, może nigdy nie powstały. Podczas okupacji niemieckiej Schulz w drohobyckim getcie porządkował księgozbiór i był na posyłki gestapowca Landaua, w którego willi [patrz tutaj] malował pokój dziecięcy w obrazki z bajek. 19 listopada 1942 roku nastąpił sądny dzień dla drohobyckich Żydów – czarny czwartek – tego dnia Bruna Schulza zastrzelono na ulicy. Pochowałgo w nocy przyjaciel na żydowskim cmentarzu, który został po wojnie zlikwidowany. Przed śmiercią Schulz zadbał o ukrycie swoich rysunków, powierzył je różnym osobom. Część z tego zbioru udało się odnaleźć, ale duża część zaginęła. Obecnie zachowanych jest około 200 rysunków.

Na ekspozycji Goya/ Schulz. Demony wyobraźni Bogusław Deptuła zgromadził 10 rysunków Bruna Schulza i 10 grafik z Xięgi bałwochwalczej(lata 20. XX w.) z kolekcji Muzeum Literatury w Warszawie oraz 20 grafik Francisca Goi z teki Kaprysy (k. XVIII w.), która zawiera 80 prac, ze zbiorów Towarzystwa Naukowego Płockiego. Pokazanie tych wszystkich prac jest zdarzeniem niezwykle rzadkim, właściciele ich bowiem niechętnie godzą się na eksponowanie kartonów, bo to obiekty kruche, obwarowane zastrzeżeniami konserwatorów, i wykonane były w nielicznych kopiach (w przypadku grafik). Na korespondencję pomiędzy dziełami obu autorów wskazują tytułowe demony: demony erotycznych fantazji Schulza o kobietach i demony przesądów obecnych w społeczeństwie, jakie widział Goya. W pierwszych dziesięcioleciach XX w. znane były w Polsce grafiki Goi, dlatego komentatorzy prac Schulza nie wykluczają jakichś wpływów Hiszpana na Polaka
w zakresie obrazowania. Schulz przedstawia mężczyzn i siebie wśród nich jako pokracznych przykurczów z wielkimi głowami, niekiedy jako półzwierzęta, u stóp kobiet-modliszek, również w tle perwersyjnych scen pojawiają się demoniczne postacie staruszków o szatańskim wyrazie. Z kolei grafiki Goi są pełne hybryd ludzko-zwierzęcych z powykrzywianymi twarzami, skrzydlatych czarownic z chorobliwych halucynacji. Przypuszcza się, że niedawno przebyte załamanie autora, o nie do końca dziś znanych przyczynachi charakterze, było źródłem ekspresji o przebiegu psychopatologicznym i w konsekwencji koszmary na kartonach są tego efektem.Widz staje przed wyzwaniem, aby podczas oglądania wystawy znaleźć wspólnotę kolejnych demonicznych przeżyć, których wyraz pozostawili obaj artyści w cyklach swoich prac graficznych.

Problemy czytelne na rysunkach Schulza nie tylko są artystyczne, lecz stanowiły prawdziwe kompleksy autora o masochistycznym podłożu. Oto wspomnienie Ireny Kejlin-Mitelmanze spotkania z artystą w 1922 roku: Mama wyszła gdzieś na posiedzenie. Nagle Bruno odkłada paletę, klęka przede mną, pochyla się. Skoczyłam. Bruno został na czworakach na dywanie. Rysunek [...] jest dokładnym, fotograficznym prawie oddaniem jego pozycji i twarzy w owym momencie. Tylko że nie ta pogardliwa, drapieżna kobieta oddalała się od niego, tylko wystraszona dziewczynka o niemodnie rumianych policzkach. – Schulz był potem u nas jeszcze parę razy. Wiedział, że nie powiem nic w domu – nie powiedziałam. Natomiast problematyka grafik Goi jest społeczna i tak ją autor –malarzo nienagannym trybie życia, przygięty kilkoma okresami choroby – potraktował:jako krytykę ówczesnej moralności i obyczajowości, pełnych przesądów, zabobonów, nieracjonalnych przekonań. Na przykład w kartonie 14.szydzi: Co za poświęcenie.Tak się rzeczy mają! Narzeczony nie jest zbyt powabny, ale bogaty, i za cenę wolności nieszczęśliwej dziewczyny jest zdobyte zabezpieczenie dla głodującej rodziny. Taki jest świat. Aw komentarzu do najbardziej znanego swojego przedstawienia(43.)konstatuje: Sen rozumu płodzi potwory.Wyobraźnia opuszczona przez rozum rodzi niemożliwe potwory: zjednoczona z nim jest matką sztuk
i źródłem czynów. Zdaje się, że tu Goya spotyka się z Schulzem, gdy ten proklamować pragnie republikę marzeń: domenę twórczości.

W sali płockiej synagogi przy Kwiatka 7 Jerzy Kalina przygotował instalację W niebo stąpanie. Składają się na nią rzeźby 13 osób naturalnej wielkości, trzymających przed sobą chleby w kształcie macew. Można się domyślać, że przedstawiagrupę Żydów stąpających–jak sugeruje tytuł –do nieba, co wyjaśnia, dlaczego przywiązani są do swoich nagrobków.Dzieło zostało wykonane przez wybitnego artystę specjalnie do prezentacji w tej przestrzeni, którą wypełnia. Oczami wyobraźni widzę,jak ten osobliwy pochódprzesuwa się ulicą Kwiatka, przed synagogą, gdzie faktycznie przed kilkudziesięciu laty przeszli jeszcze żywi ludzie.

Jerzy Kalina to artysta największego formatu: rzeźbiarz, performer, autor akcji, instalacji, filmów animowanych i dokumentalnych, reżyser i scenograf, i... nie sposób sporządzić kompletny spis dyscyplin, jakie uprawia – z nieograniczoną wyobraźnią, rozmachem i odwagą. Absolwent stołecznej ASP, uczestnik światowych biennale i festiwali sztuki, laureat konkursów. Nieprzerwanie od l. 70. aktywny, pracowity, nowatorski, skuteczny, efektowny, podziwiany. W stanie wojennym autor wielu realizacji w opozycyjnym obiegu kultury. Autor oprawy plastycznej ołtarzy papieskich, grobu ks. Jerzego Popiełuszki, Krzyża na tamie we Włocławku, kaplic w Pałacu Prezydenckim i Belwederze, przez pewien okres cyklicznych happeningów w Międzyzdrojach, setek innych większych i mniejszych przedsięwzięć artystycznych zapisanych w przekazach medialnych, zachowanych w archiwach, a często zupełnie zapomnianych; i w ostatnich czasach projektu Muzeum Katyńskiego na Cytadeli i Pomnika Ofiar Katastrofy Smoleńskiej na warszawskim placu Piłsudskiego. Najbardziej znany pomnik artysty poświęcony jest Anonimowemu przechodniowi – to znak, wizytówka Jerzego Kaliny.

Tekst: Zofia Łoś

Przeczytaj o naszej wystawie w ONET.PL:

http://warszawa.onet.pl/goya-schulz-kantor-topor-i-inni-na-wystawie-w-plocku/flq7zdv